czekał już Luke i, zanim jeszcze doszli do nielegalnie zaparkowanego samochodu, zaczął

zjeżdżali na dół.
- Tak, mamo. - Lecz w drzwiach dziewczyna przystanęła, a na jej ładnej twarzy
tańca, chyba kadryla.
- To okropny człowiek. - Ujęła jego dłoń. - Wcale nie jesteś do niego podobny. Nie
- A potem?
ły się magnetyczne chwytaki, ilekroć zachodziła potrzeba
- Nie rób tego - zaprotestował i schylił się, żeby ją podnieść.
- Jasne.
- Dużo więcej - roześmiała się, a on wsunął palce między jej uda.
wszystkiego, prawda?
- Co to ma znaczyć? - zaskrzeczała ciotka Fiona. - Czuję się, jakby mnie porwano!
on decydował, zajęłaby jego apartament. Dla Rose i Fiony wynająłby dom i służbę.
- Nie zamierzałam dziękować - przerwała mu siostrzenica. - Jak śmiesz przypuszczać,
- Żebyś zrozumiała.

Rainie nieco dłużej popatrzyła na Quincy'ego.

- W czym jeszcze skłamałaś?
Hope uniosła brwi, jak zwykła czynić w dzieciństwie, gdy udawała starszą i mądrzejszą od niego.
- Och! Nie zdawałam sobie sprawy, że już tak późno. Dokończymy rano, Rose.

- Nie z wyboru.

powiedział jej wszystkiego.
się lekarz. Poza tym wszystko gra.
- Możliwe. - Bethie postawiła koszyk obok stolika przy wejściu. Trzeba

- Niestety nie mogę sobie przypisać zasługi. Rose ma po prostu dryg do tańca,

Wciąż się uśmiechał i cierpliwie spoglądał na nią niebieskimi oczami.
- Zawsze bałem się o ludzi, na których mi zależy.
- Nie - zmieszany pokręcił głową. - Rainie, przecież to ja namówiłem