Łatwo powiedziec. Wygladało na to, ¿e poza

Do tej pory żywił głębokie przekonanie, że Tammy za¬szyła się w buszu z powodu kompleksu niższości. Jej matka i siostra robiły piorunujące wrażenie - idealnie umalowane, uczesane, perfekcyjne w każdym calu. Ktoś, kto musiał bez¬ustannie porównywać się z nimi, ani chybi w końcu ukryłby się w jakimś odludnym miejscu, gdzie nikt nie mógłby go oglądać...
- Może on też czegoś potrzebuje? Powinnam do niego zajrzeć. Zasłużył sobie na to całonocną opieką nad Henrym - przekonywała samą siebie.
- Dziękuję - Róża z niedostrzegalną kokieterią zafalowała swoimi płatkami.
To była długa noc.
Księcia:
tym nic skomplikowanego. Do jednego końca łańcucha doczepiano specjalnie oznakowany ciężar. Łańcuch
- Jakie?
się na swojej planecie. Ich wspólnej tajemnicy, którą razem będą odkrywać.
- Nie pozwolę ci się wycofać - oznajmiła. – Potrzebuję twojej pomocy. Wychowałam moją siostrę praktycznie sa¬modzielnie, a ona odwróciła się ode mnie i złamała mi ser¬ce. Gdzieś popełniłam błąd. To samo mogłoby się przydarzyć, gdybym samodzielnie wychowywała Henry'ego. Tym razem wolę się zabezpieczyć. Przyglądał się jej badawczo.
ożenić się z kobietą, która urodzi mu dzieci. Znowu się odprężył. Przynajmniej nie będą musieli się dłużej zastanawiać, co zrobić z Mary Beth. Sama o tym zdecydowała, eliminując siebie z gry w zgadywanki, i Huff był jej za to niemal wdzięczny. Mając przed sobą nowy cel, obaj z Chrisem będą teraz mogli z całym zapałem zmierzać do jego osiągnięcia. - Beck o tym wie? - Nie, nikt nie wie - odparł Chris. - Powiedziałem mu tylko, że poddałem się, nie próbuję już ocalić swojego małżeństwa i chcę skończyć ze sprawą jak najszybciej. - Jego zdaniem ten prawnik z Nowego Orleanu jest najlepszy? - Sporo sobie życzy za usługi, ale jego klienci nie wychodzą z sądu oskubani do cna, niosąc jaja w torebce papierowej. Huff roześmiał się i poklepał syna po kolanie. - Twoje lepiej niech zostaną na swoim miejscu. Będziesz ich potrzebował. Chris uśmiechnął się, chociaż wciąż z widocznym przygnębieniem. - Powinienem cię posłuchać i zrobić dzieciaka Mary Beth zaraz po złożeniu przysięgi małżeńskiej. Zamiast tego uległem i zgodziłem się odłożyć to na później, do czasu aż „oswoi się z rodziną", jak to ujęła. Chris nie wiedział o tym, że Huff nie pozostawił decyzji o dziecku nowo poślubionym. Udał się do doktora Caroe'a i poprosił, aby ten zastąpił środki antykoncepcyjne Mary Beth placebo z sacharozy. Lekarz zrobił to, oczywiście za sowitą opłatą. Jak się jednak okazało, inwestycja nie wypaliła. Mijały miesiące, ale ku konsternacji Huffa Mary Beth nadal nie zachodziła w ciążę. Chociaż od ślubu nie minęło dużo czasu, ona i Chris częściej się kłócili, niż uprawiali seks. - Było, minęło, synu - powiedział. - Nie ma sensu trwonić energii na żale. Musimy się skoncentrować na przyspieszeniu rozwodu. Jeśli Mary Beth rozkłada nogi przed basenowym, możemy ją oskarżyć o cudzołóstwo. - Odpowie na to, wyliczając moje rozliczne romanse, w większości z jej przyjaciółkami. Musimy wymyślić coś innego. Huff ponownie poklepał syna po udzie i wstał z fotela. - Ten prawnik z Nowego Orleanu wygląda mi na odpowiedniego sprzymierzeńca. Poza tym, nawet jeśli nie możemy polegać na tym, że załatwi sprawę, mamy przecież Becka. Chodźmy spać. - To był długi dzień - zauważył Chris, gdy wchodzili do cichego domu. - Wydaje się, jakby od pogrzebu minęły całe wieki, nieprawdaż? - Hm. - Huff w zamyśleniu pomasował żołądek, wciąż płonący żywym ogniem od zgagi. - Co sądzisz o Sayre? Nie mieliśmy jeszcze okazji o niej porozmawiać. - Nadal jest afektowana. - Afektowana? - parsknął śmiechem Chris, gdy wspinali się po schodach. - To zupełnie jakby nazwać Osamę Bin Ladena rozrabiaką. - Nie wyjechała z miasta, tak jak zamierzała. Zadzwonił do mnie kierownik hotelu w Destiny. Zarezerwowała sobie u niego pokój. - Dlaczego? - Może była zmęczona, tak jak my, albo nie chciała wracać do Nowego Orleanu po nocy. Chris spojrzał na niego sceptycznie. - Gdyby jej zależało, wyniosłaby się stąd, choćby miała się czołgać. Nie myśli o nas i o Destiny ani trochę lepiej niż Mary Beth. Prawdopodobnie nawet gorzej. - Cholerne kobiety. Kto wie, co nimi kieruje? - zamruczał z niechęcią Huff. - Tyle dobrego, że
Tammy zrobiła wielkie oczy. Jaką resztę? Miała jeszcze jedne dżinsy, kilka bluzek, parę swetrów i kurtkę z kapturem - to wszystko.
- Skoro prosisz... dobrze - i w mgnieniu oka przeistoczyła się w kilka różnobarwnych kwiatów skupionych wokół
Niechęć Mark do tej kobiety jeszcze wzrosła. Nie dość, że siostra Lary, to jeszcze prawie analfabetka. Coraz lepiej.
Kiedy chłopczyk został już nakarmiony i zasnął, z ocią¬ganiem położyła go do łóżeczka. Nie miała ochoty rozsta¬wać się z nim ani na moment. Całe jej dotychczasowe życie zostało wywrócone do góry nogami. Nie wiedziała, co po¬cznie dalej, ale jedno było pewne - ona i Henry będą odtąd nierozłączni.

zdaniem Nicka, stanowiło problem. Najpierw Samuel był

- Kiedyś jakiś podróżnik zjawił się na planecie, która wówczas nie była znana i nie miała swego miejsca ani nazwy
umiałem: że wystarczy po prostu być sobą...
Bankier zniecierpliwiony machnął ręką

Tłumaczenie: Wiktoria Mejer

skóry. Wyraz jej oczu. Ohyde jej zdrady.
Phil tak samo nie mo¿e sie doczekac twojego powrotu do domu
- Jeszcze zabiję tego gościa...

- Bo mam tam ciszę i spokój. Nie jestem zbytnio to¬warzyska.

ciec, podwy¿ka cen, stworzenie wy¿szego marginesu zysków
przystąpiła do egzaminu na pośrednika agencji nieruchomości. Nie dokończyła pracy magisterskiej, ale była zadowolona,
świadomi, a mimo to nie umiała się powstrzymać.