Orsanę i Rolara spotkałam u bramy zajazdu. Czule objąwszy rozdzielający ich słup, prowadzili powolną, lecz niewątpliwie rzeczową rozmowę, zapomniawszy o osiodłanych koniach, które zdążyły rozejść się po okolicznych krzakach. Smółka, niewzruszona, kończyła jeść świerkowy, przyozdobiony wstążkami wianek, leżący na świeżym grobie, a ogiery melancholicznie szczypały trawę wokół omszałych nagrobków. Zauważywszy mnie, wampir i najemniczka odskoczyli w różne strony, zalali się rumieńcami i, synchronicznie wykaszlawszy się, zaczęli życzyć mi dobrego dnia. Milcząco wskazałam palcem boczną część cmentarza, oni obrócili się, stęknęli i rzucili się łapać swoich czworonożnych przyjaciół. Nie było łatwo - przez noc odzież i włosy przyjaciół tak przesiąkły kocim zapachem, że konie parskały i cofały się, rezygnując z podejścia do gospodarzy.

ani na sekundę, żeby nikt was nie zaskoczył. Musicie być w każdej chwili
Nagle jej serce przeszył nieznośny ból, lecz zdołała nie uronić ani
piaszczyste dno, no i tuż przy granicy rezerwatu.
niedowierzaniem przyjaciółka, a potem nachyliła się nad stołem i rzekła
potrzebuje. Izzy był natomiast najlepszym kompanem.
w sumie miał rację. Weszła tu w świetle dnia, na
zajmował środek placu, za wolno stojącym budynkiem
- Ze zmienił styl? Nie wiem. Nie znam się na
- O czym ty mówisz? Siedzieliśmy na przeciwnych końcach stołu.
ocknął się i stwierdził z przerażeniem, że oprócz niego w pokoju znajduje
roku znaleziono czterech chłopaków, którzy zaginęli
W jakiś sposób stał się jej nieprzyjazny. Od
i gwałtownie, nie spała.
W torebce zadzwonił telefon. Wyjęła go, zastanawiając

- Chyba policja chciałaby zamienić słówko z którymś

rzeczywiście nic ci do tego.
mógłby coś zrobić, dla niej czy dla Sheili. Gdyby
RS

uciekać. Gdy opuściła restaurację, spojrzała na zegarek i stwierdziła z

kuchni.
Także o innych sprawach Jack miał znacznie
R S

Odwróciła się w końcu.

przypadek nr 6/220770
że zamierza olać naszą córkę i wystawić nas do
- Sandro, skoro powiedziałem, to zadzwonię.