Michaił deptał jej po piętach, krzycząc wściekle:

- Koniec z gierkami i oszustwami, moja panno. Wiem o wszystkim. Wiem, że pomagasz mojej córce zwodzić mnie i oszukiwać. Kryjesz ją, zachęcasz do kłamstw.
Rodzina i przyjaciele uważali, że oszalał. Zmienili zdanie, kiedy poznali Hope. I oni ulegli jej nieodpartemu czarowi. Nawet zwykle krytyczni i wymagający wobec ludzi rodzice Philipa uznali, że nie mógł lepiej wybrać.
Uwolniła rękę.
- Zezłościła się, że nie poszliście na mszę?
- Oddycha przez usta - dokończył Kilcairn i wstał.
- Przyzwyczajona do słuchania rozkazów jak służąca - dokończył za nią, obracając się
- To dla takich osób jak pani artyści tworzą swoje dzieła - rozbrzmiał za nią głęboki
Wszedł do środka i rozejrzał się z niechęcią. Japiszońskie wnętrze zalecało się esami-floresami na ścianach i nadmiarem roślin. Wyostrzył wzrok i bez trudu wypatrzył przyjaciela - oprócz barmana ten wielki, łysy jak kolano i czarny jak smoła facet był jedyną osobą na sali. Santos usiadł naprzeciwko niego, potoczył wokół przesadnie nieufnym wzrokiem, po czym oznajmił:
- Myślę, że ona też jest gotowa do wyjścia - rzekła Klara, patrząc na dziewczynkę karcącym wzrokiem.
otworzyły się bezszelestnie. Alexandra zadrżała, kiedy chłodne nocne powietrze owiało jej
- Ukryła twarz w dłoniach i znowu zaczęła płakać. - Boże, tak strasznie się boję. Nie wiem, co robić. - Opuściła ręce i spojrzała na Santosa bezradnie. - No powiedz, co ja mam teraz robić?
pozłości. Przez niego ostatni tydzień spędziła w piwnicy.
- Pan sobie ze mnie żartuje.
- Muszę jechać. - Przysiadł na brzegu łóżka i zaczął wzuwać buty. - Znaleźli kolejną ofiarę.

- A wyobrażasz sobie, żeby nie? Pomyśl, co mogłoby się stać z Alice. A Edward? Jest bezpieczny?

Hope krążyła niespokojnie po sypialni. Znowu czulą obecność Cienia. Naigrywał się z niej, naśmiewał, kpił sobie z jej zadufania; była pewna, że jest niezłomna, że nigdy nie ulegnie jego podszeptom.
- Myślałam, że... to on ich przysłał.
- Wszystko się zgadza, milordzie?

Zaśmiała się ponownie.

- Więc wejdźmy tam! Chętnie bym zobaczył ducha! Ramię w ramię wstąpili w progi
jestem jedyną osobą, która ją widziała. Muszę pójść z wami!
Na moment przymknął oczy, a potem z przewrotnym uśmieszkiem wrzucił ją sobie

- Rzeczy, przedmioty nie są ważne, Todd. Nic dla mnie nie znaczą. A jeśli mnie zabijesz, też niewielka strata. Nie mam po co żyć.

ręcznikiem włosy. Z rozwichrzoną fryzurą wyglądał niewiarygodnie chłopięco.
Bella od razu rozpoznała mężczyznę, który pierwszy raz zabrał ją do Blaque'a.
kiedy otwierał kolejną już paczkę chipsów i zjadał ją sam, bo szarooki zawsze dbał o